czwartek, 5 kwietnia 2012

środa

My i efekty naszej NAUKI.
Chciałabym napisać coś ciekawego. Nie mam jednak pomysłu jak to wszystko ująć w prosty i ciekawy sposób. Zaczynałam ten tekst cztery razy i za każdym razem było źle. Ograniczę się więc do minimum.

Poranek? Może być.
Pierwsze zajęcia? Ok.
Drugie zajęcia? Fajne.
Wizyta w dziekanacie i złożenie wniosku? Bez komentarza.
Pogoda? Przejdźmy dalej.
Treffen mit Gocha? Toll und sympathisch!
Wieczór? Taaak, to było to!

Miłe jest uczucie i świadomość „mam tydzień wolnego”. Można usiąść i choć przez jeden wieczór nie robić nic. Czas, który normalnie musiałabym poświęcić na pisanie jakiejś pracy, mogę spożytkować na czytanie interesującej mnie książki, lub przesłuchanie najnowszej płyty Briana Craina.
Odpływam powoli w niebyt, zdjęcia wyciągają ze mnie masę energii. Było jednak warto zrobić ten cały bałagan dla kilku fajnych kadrów. Zobaczymy jutro co z tego wyjdzie…
Ach, zapomniałam, przecież jutro trzeba sprząąątać, bo już prawie święta i jak ja to sobie wyobrażam! Tak, tak, kocham Cię, Mamuś.



Mam ochotę na dobry film.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz