poniedziałek, 2 kwietnia 2012

[fragment]

* * * 

Przeszła do kuchni. Tam nalała sobie kolejny kieliszek wina, lecz tym razem rozrobiła go z wodą. Dorzuciła jeszcze kilka kostek lodu.
W tym momencie na jej wilgotnym ciele poczuła chłód i gęsią skórkę. Spojrzała za jego źródłem. Drzwi na taras były uchylone. Sierpień był w tym roku upalny, ale wieczory robiły się już chłodne. Wyszła na zewnątrz i rozejrzała się. Niebo było bezchmurne. Powietrze stało, nie dało się odczuć nawet najmniejszego podmuchu wiatru. Podeszła do balustrady, na ulicach pojawiło się więcej osób, a zwłaszcza młodzieży. Siedzieli na ławkach, trawie, przy fontannie. Byli wszędzie. Korzystali z ostatnich ciepłych chwil w gronie znajomych. Rozkoszowali się wolnością.
        Wróciła do środka zostawiając tym razem drzwi uchylone. Przeszła do kuchni po zimny już napój. Po ściankach kieliszka spływały krople wody. Oparła się o blat szafki. Przełknęła pierwszy łyk. Poczuła przyjemne zimno rozchodzące się po jej ciele i gęsią skórkę na karku. Przymknęła oczy i westchnęła cicho. Kropla wody ze ścianki kieliszka spłynęła po jej dłoni, nadgarstku i zniknęła kawałek za nim zostawiając za sobą mokry ślad.
             Nastała cisza.
Właśnie skończyła się piosenka.
Wzięła kolejny łyk.
- Całkiem łatwo byłoby ciebie upić, podejrzewam nawet, że w ogóle byś nie protestowała.
Otworzyła oczy i od razu napotkała jego spojrzenie.
Siedział w bezruchu na sofie przyglądając jej się bacznie z lekko rozchylonymi ustami. Lewą ręką głaskał Gaspara. Spojrzała w jego kierunku. Kot leżał zadowolony i tylko cicho pomrukiwał.
– Polubił mnie – podążył za jej wzrokiem, uśmiechnął się delikatnie, na sekundę, unosząc jeden kącik ust do góry. Szybko zapanował jednak nad sobą i dalej nie spuszczał z niej wzroku. Jego uwadze nie uszedł żaden szczegół. Stała w bezruchu, trzymając kieliszek wypełniony bordowym płynem i spoglądała na niego szeroko otwartymi oczami. Biały ręcznik, którym była owinięta idealnie pasował do jej bladej cery, która nie zmieniła swojego odcienia nawet w przyćmionym świetle lampy nocnej. Delikatna skóra jej ciała. Brązowe, wilgotne włosy leżące na jej ramionach. Czerwone paznokcie u dłoni i stóp. Usta. I te oczy. Duże i ciemne, ich magnetyczna siła przyciągania. Oszałamiająca woń zapachu jej skóry z dodatkiem zapachu jaśminu.
Rozchyliła usta.
Pełne usta, w kolorze dojrzałych malin.
Wciągnął powietrze nieco głębiej niż było to konieczne.


                                                           ♪♫♪


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz