I jakimś dziwnym przypadkiem nawet znalazłam rano czas na śniadanie i kawę, spokojnie zdążyłam na zajęcia, złapałam dwie dobre oceny, a na angielskim ktoś miło mnie zaskoczył. Jeden sms, spontaniczne spotkanie, czyli miłe popołudnie spędzone z siostrą z wyboru. Smaczne pancakes, przepyszny shake o smaku cappucino i muffin z okazji dzisiejszego święta. Kwiatki i czekoladki.
Zabawny wieczór z rodzicami + wino. Idzie się uśmiać.
Snucie planów na jutrzejszy wieczór. Rytmy latino? Dlaczego nie. Będzie fajnie. Wysokie obcasy i na parkiet. Wybawimy się na zapas. Musimy! Mimo że będzie to spotkanie pożegnalne, nie będziemy płakać, nie jutro. Przepełnieni optymizmem. Liczę na wszystkich(tak, do Ciebie teraz piszę! WSZYSTKICH! jeśli nie przyjdzieeesz.. już wiesz co Ciebie czeka. nawet nie próbuj wystawić nas do wiatru!!!), że się zjawią i będzie dopisywał dobry humor.
Mam nadzieję, że jutro nie wydarzy się nic, co zepsuje ten nastrój.
Snucie planów na jutrzejszy wieczór. Rytmy latino? Dlaczego nie. Będzie fajnie. Wysokie obcasy i na parkiet. Wybawimy się na zapas. Musimy! Mimo że będzie to spotkanie pożegnalne, nie będziemy płakać, nie jutro. Przepełnieni optymizmem. Liczę na wszystkich(tak, do Ciebie teraz piszę! WSZYSTKICH! jeśli nie przyjdzieeesz.. już wiesz co Ciebie czeka. nawet nie próbuj wystawić nas do wiatru!!!), że się zjawią i będzie dopisywał dobry humor.
Mam nadzieję, że jutro nie wydarzy się nic, co zepsuje ten nastrój.
Do pełnego szczęścia brakuje mi tylko jednego. Te trzy dni NICZEGO są smutne. Liczę na jutro. Może. Na schodach, korytarzu, w bufecie, gdziekolwiek.
Ten przepełniający mnie optymizm... Mimo tylu "ale", nie wiem skąd mam jeszcze na to siłę. Lubię to uczucie. Nie zniknie, prawda?
Dziękuję wszystkim za życzenia! ☻

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz