Ten tydzień minął wyjątkowo szybko. Za szybko. Niewiele zdążyłam zrobić, wszystko odciągało mnie od nauki. Powinnam dostać złoty medal za obijanie się. Byłam nienaganną gosposią, kucharką, siostrą, nikt nie mógł powiedzieć na mnie złego słowa. Moja uczynność i chęć do pomocy były zaskakujące. Jedną osobą, którą pominęłam w tym wszystkim byłam ja sama. No i Pan Janusz. Mam nadzieję, że wyskrobie mi jutro z tych zadań punktów na sześćdziesiąt procent.
Jedynym plusem tego tygodnia i wiecznie rozłożonych notatek z fonetyki na biurku jest fakt, że nauczyłam się transkrypcji i utrwaliłam teorię. Ciekawe czy to wystarczy.
Nieprzespana noc przede mną.
Muszę wyprodukować więc dużo energii. Kawa i duże ciacho.
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz