niedziela, 6 stycznia 2013

7 stycznia

Dziś mam tyle, a jutro mogę nie mieć nic. Zabawnym wydaje się fakt ile to można stracić w jednej chwili, dłuższej lub krótszej, i w jakim stopniu od nas to zależy. I o ironio, najgłupsze uczucie ze wszystkich: kiedy na ostatnią chwilę zaczyna Ci zależeć, a czasu zostało tak niewiele. I nagle tysiąc myśli, tysiąc opcji i problemy z koncentracją przez nie, a czas... tik tak... Ucieka.
Chciałabym już jutrzejsze popołudnie.


Czy powinien niepokoić mnie fakt, że mimo wszystko jestem wyciszona?